Parę takich... (2)

.

Dzis nie bedzie  relacji z sobotniego wyjscia. Wylacznie, same interesujace rzeczy… :)

O przerobkach damsko-meskich i na odwrot
Napisac chcialem o tym troche wiecej juz jakis czas temu i nawet zilustrowac zdjeciami, ale dzieki wrodzonemu lenistwu zdecydowalem sie na wrzuceniu tylko kilku zdan.
Pierwszy raz z czyms takim zetknalem sie w czasie moich wakacji w Singapurze. Oczom moim ukazala sie zakochana para: amerykanin i cos co mialo przecietna twarz, blond wlosy, skosne oczy, fajne cycki, duze dlonie, zgrabny tylek i nogi oraz duze stopy. Akurat zmierzalem na singapurska wersje 'London Eye', wiec nie specjalnie interesowalem sie ta parka.
Do momentu.
Ow moment to otwarcie ust i oddanie glosu przez ta azjatycka przecietnosc. No wiec glos byl, co tu bede owijal w bawelne, bardzo gleboki i napewno nie kobiecy. Generalnie zachcialo mi sie rzygac… ale to tyle jesli chodzi o SG. Teraz mamy BKK.
Otoz takich przerobek w Tajlandii mozna spotkac o wiele wiecej (bo operacja tutaj jest tania jak woda). A skoro jest ich wiecej to tez rozrzut odnosnie urody, jest wiekszy. Generalnie dominuja modele ladne naturalnie (takie co to niekoniecznie mozesz sie polapac, czym to bylo przy narodzinach) i takie oszpecone przez chirurga (ladne przy narodzeniu to to nie bylo wclale, nawet jako chlopiec, chirurg dolozyl swoje i mamy potworka z silikonowymi cyckami i made-up wagina).
Musze od razu zastrzec, ze nie jestem zainteresowany nawet tymi ladnymi modelami - to tak na wypadek gdyby ktos mnie o cos podejrzewal.
Te naturalnie brzydkie modele mozna czesto spotkac przylepione do turystow plci meskiej pochodzacych z zachodu i bedacych pod silnym wplywem alkoholu, ktorym danego wieczoru juz wszystko jedno.
Jak rozpoznac na ulicy, czy mamy do czynienia z oryginalem czlowieka czy tez przerobka? Otoz jest to prostsze niz sie moze wydawac. Wazne jest tylko to, zebysmy byli trzezwi. :)
Ladyboye (tak nazywa sie przerobka z faceta w kobiete), nawet po kompletnych operacjach (wliczajac w to zakamuflowanie jablka adama i majstrowanie przy strunach glosowych) zwracaja przesadna uwage na swoja kobiecosc. Czyli mowiac prosciej: nawet jezeli przy urodzeniu byl bardzo ladnym chlopcem, potem chirurg zrobil naprawde dobra robote, to ciagle taki osobnik bedzie sie staral wygladac bardziej kobieco anizelli wszystkie baby w okolicy razem wziete. Przejawia sie to ostrym makijazem (nie qrewskim ale wciaz mocniejszym niz wymaga tego sytuacja), bardziej wyzywajacym ciuchami (prawie jak u dziwek) i nadmierna ekspozycja swoich cyckow (co jest juz bardzo qrewskie).

Ale zeby nie bylo tak wesolo, to musze tez napisac o mutacjach w druga strone - z kobiety w faceta. W takim przypadku mamy do czynienia z tomboyem.
Jak rozpoznac cos takiego? Tutaj sprawa jest jeszcze prostsza. Otoz w 9 przypadkach na 10 tomboy wyglada nastepujaco (zaczynamy od glowy, a potem jazda w dol): ogolna, lekka nadwaga; wlosy obstrzyzone na mesko; czasami jakis dziwny zarost spowodowany lekami lub naturalny wasik w wersji damskiej; biala lub czarna koszula wlozona w obcisle czarne dzinsy, ktore bardziej niz normalne spodnie, podkreslaja damska sylwetke; male lub zanikajace przez nadwage cycki; buty: deptaki ryzu z dlugimi noskami. Dodatkowo, czesto noszona meska teczka/aktowka. Pokracznego obrazu calosci dopelnia specyficzny, kolebacy sie z lewa na prawa (lub na odwrot), kaczy chod, przez ktory, podobnie jak ladyboye swoja kobiecosc, tak tez tomboye, staraja sie pokazac jak bardzo sa mescy.
I zdecydoanie zalosni.
I pokraczni jak dla mnie.

A przyklad z polskiego podworka: najbardziej znana przerobka w naszym kraju, czyli PL, jest posel Grodzka. Chociaz w przypadku tego modelu mowimy o straszydle straszliwym :)

Klimaty biurowe
Jako, ze dzis rano (tzn piatek, 20JUL) przeczytalem gdzies, ze dwa dni pod rzad spedzone na pracy sa wyjatkowym marnotrastwem zycia, postanowilem zastosowac sexualne podejscie do pracy, czyli: robota lezy, a ja ja pier****… coby zycia nie marnowac. :)
Na ponizszym zdjeciu moje biurko rano.


Wraz z uplywem dnia, stos papierow na blacie rosl, a wraz z nim, w proporcjonalnym tempie, malala moja ochota do pracy.

A wiec postanowilem zastosowac sprawdzony plan dnia:
1. 8.40 do 10.00 kawa, prasowka
2. 10.00 do 11.00 praca: otwarcie outlooka i sprawdzenie poczty, wykasowanie paru waznych maili, zrobienie paru poprawek w projektach
3. 11.00 do 11.30 herbata z rumiankiem, prywatna poczta (znaczy sie usuniecie spamu z inboxa, nabycie spadku w liczbie 12.5 mln zielonych, mozliwosc nabycia viagry po atrakcyjnej cenie w promocji z jakimis zelami), fejsbuk
4. 11.30 do 12.10 praca: kompletowanie zdjec produktow do prezentacji ppt dla dzialu sprzedazy
5. 12.10 do 13.15 lunch: wyprawa po kanapki do 7/11 (ciezko pracuje wiec nie mam dzis czasu isc do knajpy), telefon do zony, prasowka, fejsbuk
6. 13.15 do 14.30 praca: dalsze kompletowanie zdjec dla dzialu sprzedazy.
7. 14.30 do 16.30 prasowka, fejsbuk (rozmowa z zona na czacie), pisanie bloga, prasowka, sprawianie wrazenia zapracowanego
8. 16.30 do 17.00 praca: wrzucenie dwoch zdjec do dwoch projektow w InDesignie, zrobienie dwoch pdf-ow i wyslanie ich do dzialu sprzedazy, dalsze sprawianie wrazenia extremalnie zapracowanego
9. 17.00 do 17.55 ogolne opierdalanie sie, udawanie zapracowanego i zdanie sobie sprawy z tego, ze wszyscy w moim dziale robia to samo przez caly dzien (jedna persona wziela nawet chorobowe w poludnie a cala reszta przez godzine bawila sie w palm reading)
10. 17.55 do 18.00 tzw. boxy startowe
18.00 do 18.03 dalej boxy startowe (coby nie bylo, ze menadzer najnizszego szczebla spierdala pierwszy)
18.03 WEEKEND

Oczywiscie, jak zawsze: terminy napiete, wiec w poniedzialek bede musial napierdalac jak pojebany, ale to bedzie dopiero w poniedzialek - dzis jest piatek, weekendu poczatek :).
I sie nie zdziwie jak mnie kiedys zwolnia z jakiejs roboty za to opierdalactwo. Ale tak to juz jest, czlowiek z wiekiem staje sie coraz bardziej znuzony zyciem :)

Statystki
Na zakonczenie, skoro jestesmy w klimatach pracowniczych, to pewna ciekawostka (a jakze). Jak wczesniej pisalem o moim opierdalaniu sie w pracy, wykorzystujac jedna z dlugich chwil nicnierobienia pomiedzy krotkimi przerwami spedzonymi na wykonywaniu obowiazku sluzbowych, postanowilem sprawdzic statystyki swojego bloga no i ukazala mi sie ciekawa rzecz:

Liczba wyświetleń stron dzisiaj  10
Liczba wyświetleń stron wczoraj  7
Liczba wyświetleń stron w ostatnim miesiącu  666
Pełna historia wyświetleń stron  1 494

Tak… te trzy szostki sprawily, ze usmiech zagoscil na mym pysku :)

0 komentarze:

Post a Comment