
Kazdej nocy w Bangkoku mozna natknac sie na cos co mozna by z naszego, nazwac gielda kwiatowa, chociaz bardziej sa to wielkie targowiska. Jednym z nich jest Parg Klong Talad. Glowny towar: oczywiscie kwiaty wszelkiego rodzaju, ale rowniez mozna tu cos zjesc. Poza oczywistym urokiem tego miejsca (wiadomo: ciepla, wilgotna noc, piekne kwiaty, zazwyczaj juz nie tak piekni sprzedajacy i wspanialy zapach unoszacy sie w powietrzu) jest jeszcze jedna wazna rzecz... wlasciwie to dwie.
Pierwsza to to, ze w koncu mozna zapomniec, ze jest sie w wielkiej, chaotycznej i dusznej azjatyckiej metropolii, a dwa, ze raczej trudno tam spotkac jakiegokolwiek turyste (przynajmniej tyle slyszalem od mojej malzonki, targ startuje okolo polnocy) - oczywiscie napewno zdarzy sie, ze jakis farang sie tam zaplacze, ale z pewnoscia nie jest to atrakcja turystyczna i cale szczescie. W kazdym badz razie tamtej nocy bylem tam jedynym bialasem.
Ponizej pare fotek z nocnej wyprawy na Parg Klong Talad.





























ehhh .... kwiatki .... ;)
ReplyDeletepoproszę o relacje z Nasum 13 sierpnia :)