Bangkok, jak kazde wieksze miasto na swiecie moze pochwalic sie duza diaspora mieszkajacych tam od pokolen chinczykow… albo inaczej: ze chinczykow jak mrowkow, to rzecz jasna, ze maja w BKK swoje china town.Zaczalem powaznie, to teraz czas na kolejny powazny cytat - z wikipedii (bo mi sie pisac nie chce, latwiej skopiowac):
'Chinatown znajduje się w jednym z najstarszych obszarów Bangkoku. Zostało założone przez chińskich handlowców którzy przybyli aby handlować z Tajlandczykami w XVIIIw. Chinatown składa się z Yaowarat Road, Charoen Krung Road, Mungkorn Road, Songwat Road, Songsawat Road, Chakkrawat Road oraz kilku innych. Yaowarat Road znajduje się w centrum Chinatown. Turyści znajdą tu sklepy jubilerskie, odzieżowe, papiernicze, z pamiątkami, z rzeczami używanymi, elektroniczne, komputerowe, z antykami, dla muzyków, oraz z lokalnymi przysmakami.
Grunty dookoła Yaowarat Road są obecnie najdroższymi w Tajlandii.'
Troche ten cytat zmodyfikowalem, bo nie za bardzo byl po polsku, ale ok.
A tak naprawde, china town jak china town, masa chinczykow, mrowie turystow, smrod, chalas i ruch samochodowy doprowadzony do maximum. Wlasciwie jak odwiedzilo sie jedno china town, to tak jak by sie widzialo wszystkie. Z jednym wyjatkiem, bardzo pozytywnym. Jedyne china town, ktore nie bylo smierdzace, zbyt zatloczone i wlasciwie to nawet czyste bylo, widzialem w Yokohamie - tamtejsze china town jest najwiekszym jakie istnieje (w kazdym razie tak bylo w 2008 r.).
Co urzeklo mnie w tym w BKK? Mianowicie architektura. Wiele budynkow posiada ten niesamowity klimat lat 1920-1950. Pamieta moze ktos jeden z filmow o Indiana Jonesie, jeszcze zanim zaczal ganiac za kosmitami, ten ktory zaczyna sie w chinskiej restauracji - dokladnie to przyszlo mi do glowy gdy zobaczylem zabudowanie w tutejszym china town. Zreszta zobaczcie na ponizszych fotkach.
I o ile w dzien architektura ta wyglada zdecydowanie ciekawie, o tyle mozna by pomyslec, ze w nocy, oswietlona, bedzie utrzymywac ten wspanialy klimat dzielnicy. Niestety tak nie jest.
China town jest pelen neonow i po zmierzchu jest miejscem o wiele ciekawszym anizeli za dnia. Jednak, jak przypuszczam, wrodzone skapstwo ludzi mieszkajacych w Tajlandi powoduje, ze gdy zapada zmierzch, tylko czesc iluminacji jest wlaczana, co powoduje, ze wiele fantastycznych budynkow po prostu ginie w ciemnasciach.
China town w trakcie dnia wyglada ciekawie, glownie za sprawa olbrzymich neonow i reklam i jak widac, ruch nie jest zbyt duzy.
A ponizej klimaty z Indiany Jonesa.
Po lewej oczywiscie malzonka wbila sie w kadr :)
Po lewej u gory troszke nowoczesnej architektury
I jak to jest powszechnie wiadome, bieda w Tajlandii czasami az piszczy.
U gory ta sama swiatynie w dzien i po zmroku
U gory: jeszcze raz klimaty z Indiany Jonesa - tym razem po zmroku. I jak widac na zdjeciach ponizej, ruch wieczorem staje sie 100 razy wiekszy.
A ponizej, jak to u chinczyka, mozesz kupic wszystko i relatywnie tanio, ale nie zawsze znaczy, ze legalnie :)
A teraz przenosimy sie w klimaty kulinarne: zywe, wciaz wierzgajace kraby i inne owoce morza.
A ponizej, cos co przypomina polskie chrusciki. Najpierw kolo robi ciasto chruscikowe i wrzuca jakis dodatek do srodka jako nadzienie.
Kolejny to smazy w oleju, dokladnie jak moja babcia smazyla chrusciki i paczki.
Ten ponizej to pozniej odgrzewa na grilu (czyli juz nie chrusciki :))
I na koniec kroi, polewa czekolada i innymi jeszcze takimi slodkosciami. Mowie wam pycha. Finalna fotka niewyrazna, bo jedna reka zarlem a druga robilem fotke :)
Ponizej: ' I ja tam bylem. Miod i wino pilem'. No. Co by nie bylo, ze zmyslam :)
A tak wogole, to zauwazylem, ze na tej fotce 'dir en grey' zamienilo sie w 'din er gay' :D
Pisac mi sie wiecej na temat dzielnicy nie chcialo, natomiast wkrotce maly post o swiecie w china town z okazji poczatku okresu zasiewu ryzu.




































http://imageshack.us/photo/my-images/28/dscf5928t.jpg/
ReplyDeleteto oglbys napisac, ze wrzuciles fotke chruscikow :)
ReplyDelete