Prasowka

.
Tajlandia, to nie to samo co Japonia, ze mozna pisac ciagle i bez konca, ale jak to mowia: jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma :) Raz juz pisalem, ze Tajlandia pod wzgledem politycznym to troche taki rozwiniety PRL. Nie mozna porownywac tego do Chin, blizej temu krajowi, jezeli chodzi o polityke do Singapuru, ale tak czy siak, jesli zadacie mi pytanie: demokracji w Tajlandii to wam odpowiem (jak rasowy zyd) pytaniem na pytanie: co to demokracja?



O czym mowa przede wszystkim? Ano o wolnosci slowa. Niby ona istnieje, ale mamy tez rozwinieta cenzure i o ile w PL mozesz skrytykowac prezydenta a w UK krolowa o tyle Tajlandii juz tego robic nie mozesz. Ponizszy przyklad swietnie to ilustruje. Calosc za gazeta.pl.

Amerykanin odsiedział siedem miesięcy za obrazę majestatu króla Tajlandii w internecie. Co przeżył?
Joe Gordon z Kolorado udostępnił w sieci link do fragmentów krytycznej biografii króla Bhumibola Adulyadeja. Gdy pojechał do Tajlandii, prosto z lotniska trafił za kraty - krytykowanie króla jest tam poważnym przestępstwem. Na szczęście został ułaskawiony.


Joe Gordon urodził się w Tajlandii, ale od trzydziestu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest obywatelem USA, handlowcem. Do kraju dzieciństwa postanowił pojechać po śmierci ukochanej żony.


Sentymentalna podróż przerodziła się jednak w koszmar - wprost z lotniska zabrano Gordona do aresztu. Spędził siedem miesięcy w celi wraz z pięćdziesięcioma współwięźniami, m.in. odsiadującymi wyroki za morderstwa i gwałty.

Jak łatwo obrazić majestat

O co został oskarżony? Otóż udostępnił na swoim blogu link do fragmentów książki krytycznie przedstawiającej sylwetkę tajlandzkiego monarchy - "The King Never Smiles" Paula Handley'a (wydana przez prestiżowe Yale University Press). Biografia jest zakazana w Tajlandii, choć można ją tam bez problemu kupić, zarówno w wersji angielskiej jak i tajskiej.

Wyrok: dwa i pół roku więzienia.

- Żyjemy w XXI wieku, a w Tajlandii obowiązuje prawo z wieku XVIII - skomentował Gordon - już na wolności - w rozmowie z dziennikarzem BBC.

W wywiadzie dla agencji AP Gordon powiedział: - Wolność słowa nie jest obrazą, ale Tajlandczycy tego nie rozumieją.

Według tamtejszego prawa za krytykowanie rodziny królewskiej można trafić na 15 lat do więzienia. Komentatorzy podkreślają, że w ostatnio na ściganie tego rodzaju przestępstw kładzie się coraz większy nacisk. Szczególnie monitorowani są internauci. Liczba oskarżonych o obrazę majestatu wzrosła z 33 w 2005 r. do 478 w roku 2010.

Najdłużej panujący i najbogatszy

Król Bhumibol Adulyadej ma 81 lat, a rządzi już ponad 60, co czyni go najdłużej panującym monarchą na świecie. Według magazynu "Forbes" jest też władcą najbogatszym - jego majątek szacuje się na 35 mld dol. Z poślubioną w 1950 r. żoną ma czwórkę dzieci.

Jak opisuje Stanisław Niewiński z think-tanku Centrum Studiów Polska-Azja portrety królewskiej pary spotyka się nawet w prywatnych domach. W kraju o szybko rozwijającej się nowoczesnej gospodarce, władca wciąż jest czczony jak bóstwo.

Przypadek Joe Gordona nie jest odosobniony. W 2009 r. australijski pisarz Harry Nicolaides, autor innej książki o monarsze, został skazany na trzy lata więzienia, część wyroku spędził skuty kajdanami. Szwed Oliver Jufer w 2007 r. dostał 10 lat - za zbezczeszczenie portretu króla. Obydwaj, tak jak teraz Joe Gordon, koniec końców wrócili do domu wcześniej, ponieważ monarcha okazał im łaskę.

Za narkotyki - śmierć

Tajlandia jest też krajem, w którym obowiązuje bardzo ostre prawo antynarkotykowe - można dostać wyrok śmierci za przemyt nawet niewielkich ilości używek.

Swego czasu głośna była sprawa 30-letniego Polaka z Kielc, Michała Pauli, artysty malarza, którego skazano na śmierć za przemyt tabletek ecstasy. O łaskę dla niego prosiło trzech polskich prezydentów: Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Lech Wałęsa. Po sześciu latach w ciężkim więzieniu, w którym ludzie umierali z wycieńczenia w kątach cel, Pauli został ułaskawiony przez króla i wrócił do Polski.


Ale zeby nie byc posodzony o publikowanie niesrawdzonych rzeczy to tu LINK do owej ksiazki w wersji angielskiej.

0 komentarze:

Post a Comment