Parę takich... (3)

.
Ufff... troche czasu minelo od momentu gdu opublikowalem poprzednia notke, ale nic to. Nazbieralo sie tego troche, wiec jest o czym pisac, a nie tylko fotki pokazywac :)

No wiec, na pierwszy ogien ida urodzina krola, ktore wypadaja 5 grudnia. Taka mala ciekawostka: jako, ze w Tajlandii, krol i krolowa uwazani sa za ojca i matke narodu, to rowniez dzien ojca i matki wypada w dniu ich urodzin. Co ciekawsze, cytujac klasyka - Kononowicza: 'tatus zmienil miejsce zamieszkania', co znaczy, ze gdy tutejszy wladca pozegna sie z tym swiatem i paleczke po nim przejmie syn, wtedy dzien ojca bedzie wypadal w kompletnie inny dzien.
Ale wracajac do tematu, z okazji urodzin krola caly narod dostal urlop, w miescie, a wszczegolnosci w okolicach palacu, ulice ladnie przystrojono i uszokawano na te specjalny moment.
Ja wybralem sie zobaczyc to wszystko wieczorem, w przedzien calej imprezy poniewaz szanowna malzonka poinformowala mnie, ze 5 grudnia bedzie tam za duzy tlok zeby cokolwiek zobaczyc. I miala racje.
Ponizej pare fotek z wieczornego spaceru. Chce tylko dodac, ze oczywiscie w czasie dzisiejszej parady bylo pelno ludzi, wiwatujacych na czesc krola i zalewajacych sie lzami szczescia (co mnie wyjatkowo mierzi, poniewaz tajowie traktuja krola niczym boga, a nie za wysoki poziom edukacji spoleczenstwa temu sprzyja).




Oczywiscie i przy tej okazji odbywa sie caly jarmark gdzie handlue sie dokladnie wszystkim, jak na polskich odpustach



Teraz kolejna recz, o ktorej sie dowiedzialem jadac ogladac ten caly cyrk. Otoz wiele osob slyszalo zapewne piosenke Urszuli Dudziak 'Papaya song'



Otoz, w BKK mamy cos co sie nazywa 'Papaya girls' :D Bynajmniej, dziewczyny nie spiewaja, ok, moze co najwyzej cienkim glosikiem jak klient zaczyna robic swoje nazbyt brutalnie :P

Papaya girls to zwykle dziwki, ale zeby nie narazac sie psom i nie musiec placic za ochrone zarowno palom (policja w Tajlandii notuje wysoki poziom korupcji) jak i alfonsom, dziewczyny udaja, ze sprzedaja owoce papaji w okolicach glownego dworca Hua Lam Pong :D. Az, to ci handlareczki... :D

Moje nowe hobby, w ktorym sie dopiero rozkrecam, czyli Timelapse. Pierwsza probka ponizej :)



A teraz troche tesknoty za ziemia ojczysta :P Jak to mowia 'lemingi': swiat to teraz taka globalna wioska. A przykladem tego jest to, ze w tutejszym Tesco ( i nie tylko) mozna dostac produkty nie tylko 'made in poland' ale na dodatek w polskich opakowaniach. Fotki ponizej.


0 komentarze:

Post a Comment